W koncu czas na wakacje! Chociaz w tym roku plany byly inne. Mielismy pojechac do slonca na goraca plaze...wakacje w Limburgi, gdzie kolorowe liscie spadaja z drzew a lekkie sloneczko przebija sie przez gesto rozlozone galezie drzew, gdzie krowy i owce pasa sie na zielonych pagorkach a koty z sasiedztwa przychodza pod drzwi poprosic o ostatni kawalek kielbasy taty ... tez sa super!
PIATEK
W piatek rano dziadek pojechal do domu, my jeszcze pospalismy kilka godzinek , wstalismy i po sniadaniu tato spakowal wszystkie tobolki do auta i wyruszylismy ok. godziny 11.00 na wakacje.
Oczywiscie bardzo szybka zapadlam w popoludniowa drzemke, kiedy sie obudzilam bylismy juz na miejscu.
O 15.00 zakwaterowalismy sie w pieknym domku gdzie jest tyle miejsca ze mozemy sie bawic w chowanego.
Na dole mamy duzy pokoj z wyjsciem na ogromny ogrod oraz otwarta kuchnie, przedpokoj z wejsciem do lazienki i ubikacji i jedna z trzech sypialni.
Na dole mamy duzy pokoj z wyjsciem na ogromny ogrod oraz otwarta kuchnie, przedpokoj z wejsciem do lazienki i ubikacji i jedna z trzech sypialni.
Na pietrze sa dwie sypialnie oraz mala wneka ze zlewem, odkurzaczem i innymi przedmiotami. Na zewnatrz mielismy tez mala szopke gdzie byly rozne przedmioty jak miotla, suszarka do ubran, itd.
SOBOTA
W sobote tak jak i w piatek padal deszcz wiec znowu odwiedzislimy plac zabaw w glownym budynku gdzie moglam sie troche pobawic i potanczyc razem z misiem Bollo i innymi dziecmi.
W przerwie miedzy deszczem poszlismy zobaczyc zwierzatka. Byly tam owce, koza oraz wielke swinia i mnostwo kaczek w jeziorze. Podczas mojej drzemki mama skoczyla do miasta i nakupowala duzo fajowych rzeczy.
NIEDZIELA
A w niedziele pojechalismy do zoo w Achen ( to juz w Niemczech) pogoda nam dopisala i zobaczylam mnostwo pieknych zwierzatek. Przed samym zoo oczywiscie zasnelam i mama z tata musieli czekac az sie obudze.Po zoo poszlismy na disco z Bollo.
PONIEDZIALEK
W poniedzialek pojechalismy do Kauflandu do Niemiec na zakupy, po zatym bylismy troche w miescie w Vaals oraz na placu zabaw.
WTOREK
We wtorek wybralismy sie znowu do Aachen do miasta kupic mi butki na zime. I kupilismy mi dwie pary butow oraz kapciuszki biedronki!Wiecej zakupow nie zrobilismy bo ja chcialam isc w swoja wlasna strone bez podania raczki mamie i tacie ale jakos im sie to nie spodobalo...dobrze ze mam chociaz buty!
Bylismy tez w Drielandenpunt, to miejsce gdzie stykaja sie trzy granice: Holenderska, Niemiecka i Belgijska, Najpierw weszlsimy do labiryntu ale nie bardzo moglismy znalezc wyjscie, ja zaczelam sie denerwowac juz bo nudne mi to bylo wiec mama i tata wycofali sie, nie wiadomo gdzie bylo wyjscie. Wjechalismy tez winda na wielka wierze gdzie byl widok na trzy rozne kraje, bardzo wyoko tam bylo i mama i tata troche sie nawet bali, szybko zjechalismy na dol. Na szczescie byly tam tez dwa place zabaw.
W srode zaraz po sniadaniu wybralismy sie do Hasselt do Belgii do parku rozrywki PLOPSALAND!!!
CZWARTEK
W czwartek pojechalismy na wycieczke do Valkenburga, bardzo piekne, urocze miasteczko. Bardzo duzo restauracji i ruiny zamku na wielkiej gorze. Byl to piekny, sloneczny dzien i bardzo milo go spedzilismy.
Po poludniu dojechalismy do Landalu i poszlismy jeszcze posiedziec troche na tarasie i wystawic twarz na slonce. Piekne popoludnie.
Po poludniu dojechalismy do Landalu i poszlismy jeszcze posiedziec troche na tarasie i wystawic twarz na slonce. Piekne popoludnie.
Jutro juz jedziemy do domku....
![]() |
| No i co podobalo sie? Mi bardzo!!! |


































































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz