Wtorek, 07.08.2012
Wczoraj bylam z babcia i wujkiem. A we wtorek mama
sobie wziela pol dnia wolnego aby ze mna, z babcia i wujkiem pojechac poszalec
troche na basenie. Fajnie bylo, biegalam po wodzie jak szalona, wogole sie nie
balam, w jacuzzi bylam, w basenie dla maluszkow i nawet na glebokiej w wodzie. Mama
prawie sie ze mna wywalila na plytkach i teraz ma wielka rane na stopie, ale
zyjemy...Na koncu mialam juz dosc tych przygod wiec zaczelam marudzic az w
koncu zlitowali sie nade mna i mnie zabraly z tego basenu. Nie minelo 5 minutek
w aucie jak juz chrapalam...
W srode mama tez
miala wolne, ale i tak zaprowadzila mnie razem z babcia do przedszkola bo
mialam obchodzic w przedszkolu swoje urodziny. Mama zostawila aparat
fotograficzny wiec Panie porobily mi kilka zdjec...Nie bylo moich Pan z grupy w
ten dzien wiec nie tak fajnie, za rok bedziemy chyba obchodzic moje urodziny w
przeszkolu juz po wakacjach bo z moimi Paniami jest najlepiej.
![]() |
| Dzisiejsze wejscie w przedszkolu do mojej grupy. |
Piatek, 10.08.2012
Wczoraj bylam znowu z babcia i wujkiem, glownie na dworze na swoim rowerku i na placu zabaw.
Wczoraj bylam znowu z babcia i wujkiem, glownie na dworze na swoim rowerku i na placu zabaw.
W piatek babcia i
wujek juz mieli samolot do Polski wiec to byl nasz wspolny dzien razem. A przez
to ze byla piekna pogoda wybralismy sie jeszcze na plaze do Kijkduin. Mama i
babcia zabraly mnie do morza i zalaly mnie fale, wiec cala bylam mokra,
naszczescie mama miala suchy zestaw ciuchow dla mnie wiec sucha i abrdzo
zmeczona wrocilam domu. Oczywiscie nie obylo sie bez spania w aucie pod domem.
Sobota, 11.08.2012
W sobote mialysmy
spokojny dzien, w domku, ja troche pospalam, mama troche posprzatala i tak
sobie troche poczytalysmy, troche sie powyglupialysmy a potem poszlysmy sobie
na rowerek pochodzic kolo domku. A to jesdzcze sie pochwale, umie juz sama trzymac swoja butelke, sama juz wszystko umiem.
Niedziela, 12.08.2012
W niedziele pojechalysmy sobie rowerkiem nad jeziorkiem z wiaderkiem, foremkami i lopatkami ale Vivienna tak szalala i uciekala do wody i jadla piasek ze mama nie mogla nawet cyknac fotki, no w sumie tez nie miala czasu naladowac baterii w telefonie i telefon byl wylaczony..Piekny to byl dzien, relaksujacy na piasku…sloneczko…ale juz koniec weekendu. Wieczorem nie moglam zasnac az w koncu tato mnie wzial na przejadzke poznym wieczorem i zasnelam w aucie.
W niedziele pojechalysmy sobie rowerkiem nad jeziorkiem z wiaderkiem, foremkami i lopatkami ale Vivienna tak szalala i uciekala do wody i jadla piasek ze mama nie mogla nawet cyknac fotki, no w sumie tez nie miala czasu naladowac baterii w telefonie i telefon byl wylaczony..Piekny to byl dzien, relaksujacy na piasku…sloneczko…ale juz koniec weekendu. Wieczorem nie moglam zasnac az w koncu tato mnie wzial na przejadzke poznym wieczorem i zasnelam w aucie.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz