niedziela, 19 sierpnia 2012

Wakacyjno-urodzinowy tydzien!

Wtorek, 07.08.2012
Wczoraj bylam z babcia i wujkiem. A we wtorek mama sobie wziela pol dnia wolnego aby ze mna, z babcia i wujkiem pojechac poszalec troche na basenie. Fajnie bylo, biegalam po wodzie jak szalona, wogole sie nie balam, w jacuzzi bylam, w basenie dla maluszkow i nawet na glebokiej w wodzie. Mama prawie sie ze mna wywalila na plytkach i teraz ma wielka rane na stopie, ale zyjemy...Na koncu mialam juz dosc tych przygod wiec zaczelam marudzic az w koncu zlitowali sie nade mna i mnie zabraly z tego basenu. Nie minelo 5 minutek w aucie jak juz chrapalam...
Sroda, 08.08.2012
W srode mama tez miala wolne, ale i tak zaprowadzila mnie razem z babcia do przedszkola bo mialam obchodzic w przedszkolu swoje urodziny. Mama zostawila aparat fotograficzny wiec Panie porobily mi kilka zdjec...Nie bylo moich Pan z grupy w ten dzien wiec nie tak fajnie, za rok bedziemy chyba obchodzic moje urodziny w przeszkolu juz po wakacjach bo z moimi Paniami jest najlepiej.
Dzisiejsze wejscie w przedszkolu do mojej grupy.

Piatek, 10.08.2012
Wczoraj bylam znowu z babcia i wujkiem, glownie na dworze na swoim rowerku i na placu zabaw.
W piatek babcia i wujek juz mieli samolot do Polski wiec to byl nasz wspolny dzien razem. A przez to ze byla piekna pogoda wybralismy sie jeszcze na plaze do Kijkduin. Mama i babcia zabraly mnie do morza i zalaly mnie fale, wiec cala bylam mokra, naszczescie mama miala suchy zestaw ciuchow dla mnie wiec sucha i abrdzo zmeczona wrocilam domu. Oczywiscie nie obylo sie bez spania w aucie pod domem.





Sobota, 11.08.2012
W sobote mialysmy spokojny dzien, w domku, ja troche pospalam, mama troche posprzatala i tak sobie troche poczytalysmy, troche sie powyglupialysmy a potem poszlysmy sobie na rowerek pochodzic kolo domku. A to jesdzcze sie pochwale, umie juz sama trzymac swoja butelke, sama juz wszystko umiem.
Niedziela, 12.08.2012
W niedziele pojechalysmy sobie rowerkiem nad jeziorkiem z wiaderkiem, foremkami i lopatkami ale Vivienna tak szalala i uciekala do wody i jadla piasek ze mama nie mogla nawet cyknac fotki, no w sumie tez nie miala czasu naladowac baterii w telefonie i telefon byl wylaczony..Piekny to byl dzien, relaksujacy na piasku…sloneczko…ale juz koniec weekendu. Wieczorem nie moglam zasnac az w koncu tato mnie wzial na przejadzke poznym wieczorem i zasnelam w aucie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz