poniedziałek, 19 listopada 2012

Taki sobie spokojny weekend...


Piatek, 16.11.2012
W piatek w koncu wybralysmy sie z mama do Ambasady w Hadze. Bylo bardzo tlocznie ale udalo nam sie zlozyc wniosek o paszport wraz z moim zdjeciem oraz polskim aktem urodzenia ale ale....zapomnialysmy wziasc tate aby zlozyl swoj podpis na wniosku... i znowu nic z tego. Tato pojedzie w poniedzialek zlozyc tylko swoj podpis i zaplacic za moj nowy piecioletni paszport. Teraz tylko pozostaje pytanie czy paszport bedzie na czas bo czeka sie na niego miesiac...a za miesiac do sa juz Swieta i przeciez jedziemy na wakacje...Wiec czy zdazymy? 

Po popoludniowej drzemce ktora trwala dosc dlugo bo az do 15.30 juz nigdzie sie nie wybieralysmy bo bylo za pozno, a teraz szybko sie ciemno robil. Zostalysmy w domu, bawilysmy sie, tanczylysmy i czytalysmy ksiazki.
Sobota, 17.11.2012
W sobote o 11.00 odwiedzily nas Odette ze swoja mama Jolanda na pierwsza sesje czytania ksiazek/zabawy po holendersku. Wszystkie siedzialysmy na dywanie i fajnie spedzilysmy czas. Za tydzien przyjda znowu. 

Potem znowu dlugo spalam, a o 16.00 pojechalysmy na bardzo szybka kawe i krotkie odwiedziny do Julii, Jessici i ich mamy Moniki bo juz bardzo dlugo sie nie widzialysmy.
Troche dzisiaj zaczynam byc chora, mam nadzieje ze to nic strasznego i szybko bedzie mi lepiej. 
Niedziela, 18.11.2012
W niedziele po porannej drzemce wybralysmy sie na krotki spacerek w sloneczku i na kawe do Katrzyny M. Mama poszla wybrac sobie chabrowe gadzety ( bo Katarzyna M. slynna jest z posiadania roznych gadzetow w roznych kolorach) bo niedlugo wybieraja sie na wesele do Zagrzebia...i nie uwierzycie....ja nie jade z nimi!!!
Wiec mama wybrala sobie piekna chabrowa torebeczke, bransoletke, lakier do paznokci i szalk. Ja poprzymierzalam wszystkie korale. I zjadlam tone ciasteczek w czekoladzie, czego w sumie nie moge jesc zbyt wiele...ale dzisiaj moglam! 

Po poludniu poczulam sie troche gorzej. A wieczorem to juz zaczelam mocno kaszlec i troche ciezej oddychac, mama i tato byli niezle ustraszeni (jak to tato mowi) i bali sie ze znowu skonczy sie szpitalem....zobaczymy jak ta noc nam minie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz