Dzisiaj brzydka pogoda, wieje bardzo i pada deszcz. Vivienek jest chory, kicha, smarka i kaszle, musze latac za nia z chusteczka...i nie spal dzisiaj moj kotek prawie wogole. Spala chyba rano z 10-15 minut bo obudzil ja kaszel. Potem pojechalysmy autem do Monika, Julli i Jessici pozyczyc jakis stroj. Vivienne za tydzien w piatek ma letni festiwal w przedszkolu gdzie trzeba sie przebrac za klownow. Monika stroju klowna nie miala ale pozyczylysmy sukienke ksiezniczki...a pewnie nie bede moje dziecko za klowna przebiera przeciez ona jest princeska! Wypilysmy szybka kawke, troszke poobesrwowalysmy szalejaca Julke i poogladalsymy mala dzidzie Jessice i pojechalysmy do de hoven na sklepy...Tam mama pochodzila troche na dworze i Vivienka troche zasnela wiec mama mogla pobuszowac troche po sklepach...Vievienka spala okolo pol godzinki i juz bylo po spaniu i potem dopiero na wieczor poszla spac...wiec nigdy tak malo nie spala jak dzisiaj... a oto co mama wybuszowala dzisiaj na sklepach...
Mama mi kupila nowe foremki do piasku: dwa zolte ptaszki, rozowe delfinki i konik morski, zielona osmiornica i zielony slon, pomaranczowa i seledynowa lopatka, niebieskie grabki i czerwone siteczko!
Zabawa w turlanie pilki
Dzisiaj uczylysmy sie pic z kubeczka niekapka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz